U nas w domu trwają szaleńcze przygotowania do pożegnania
roku 2012. Mamy już kilkanaście paczek zimnych ogni, a do zjedzenia miskę pierników w nieokreślonych, rustykalnych kształtach. Z tej okazji Mateusz planuje również projekcję filmu 2012 (ponieważ podczas ostatniego pokazu, 21 grudnia, zasnął),
królik (od trzech dni na diecie) wścieka się na wszystkich, a ja sprzątając tu
i ówdzie wołam do dziecka:
- Tylko pamiętaj, żeby się wykapać i obciąć paznokcie!
- Mamo! – odpowiada Mateusz prychając.
- No co? – pytam niewinnie.
- Czy ty sądzisz, że to moja pierwsza impreza sylwestrowa w
życiu?
- Ehhm – na to ja.
- Chyba wiem dobrze, że na taką imprezę trzeba jakoś wyglądać:
jak myślisz?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz