niedziela, 2 grudnia 2012

Przysłowia


W sobotni wieczór szliśmy rozświetlonym przedświątecznie Krakowskim Przedmieściem. Mateusz w czapce królika, a my w czapkach uszatkach. Wszystko z powodu grudniowego mrozu. I koło pałacu prezydenckiego Mateusz niespodziewanie powiada:

- O, szkoda, że Piotr nie jest prezydentem, ale może kiedyś zostanie?

- No może kiedyś… zobaczymy – mówię.

- Prezydent nie ma źle – Piotr na to – zajęć nie tak wiele, odpowiedzialność prawie żadna,

- No chyba, że wybuchnie wojna – mówię ja.

Tu Mateusz jęknął głucho.

- Ale nie martw się – dodaję więc pocieszająco – póki co, nic nie wskazuje, żeby miała wybuchnąć jakaś wojna.

- No nie wiem – powiada Mateusz ponurym głosem spod króliczych uszu – różnie to może być. Nie sądź książki po okładce.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz