wtorek, 14 sierpnia 2012

Obraz


Międzynarodowy Dzień Osób Leworęcznych przyniósł nam ochłodzenie i mżawkę. Tym samym, wygląda na to, zaczęła się jesień. Mgły, błota i kałuże, rozkopane ulice i dziury w chodnikach. Mateusz wyjechał na odległą podzamojską wieś, więc królik ma cały pokój dla siebie, z czego korzysta ze swadą.
A tymczasem mnie po niedługim urlopie spędzonym nad basenikiem w helskim fokarium nie jest łatwo się pozbierać z rozgrzebanymi pracami zaległymi i tymi, które jutro, a najdalej pojutrze staną się zaległe. Siedzę więc w muzeum, siedzę przy biurku, usiłując bez entuzjazmu nadrobić, co się jeszcze da i myśląc, jak wymigać się z całej reszty, a wysoko nad głową mam okno, za którym siąpi deszcz. „Dryń dryń” – dzwoni telefon.
- Słucham – odzywam się z nadzieją, że dzwoni nie do mnie.
- Halo! To ja jestem od obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej – słyszę w słuchawce głos mojego dobrego znajomego.
- A to pan – nie udaje mi się niestety wykrzesać z siebie wiele entuzjazmu.
- I co? Znalazła pani to brakujące skrzydło? Wie pani, skrzydło do obrazu z Jasnej Góry? – pyta tonem zasadniczym.
- Proszę pana – zbieram się na odwagę – obawiam się, że tego skrzydła nie da się znaleźć.
- Jak to się nie da? – mówi lekko zirytowany głos.
- Bo widzi pan, ten obraz raczej nie miał nigdy żadnych bocznych skrzydeł – tłumaczę słabym głosem.
- Jak to nie miał? – pyta głos – Skąd pani może wiedzieć, że nie miał? Skoro ja znalazłem jedno, to pani może chyba znaleźć drugie?
- Obawiam się, że nie – na to ja.
- A próbowała pani?
- Echmm... – mówię uprzejmie.
- Aha, więc pani odmawia! – tym razem głos brzmi groźnie.
- No tak, można tak powiedzieć – powiadam słabnąc.
- W takim razie – odzywa się jegomość – mam do pani jeszcze jedną prośbę.
- Słucham – staram się przemawiać uspokajająco – postaram się panu pomóc, jeśli będę w stanie.
- Proszę w takim razie znaleźć kogoś, kto poszuka brakującego skrzydła do obrazu z Jasnej Góry. Na pewno jest ktoś taki!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz