środa, 22 sierpnia 2012

Nauki


Istoty rozumne uczą się na własnych błędach i na cudzych się uczą, ale nie wszystkim się to udaje, albo uczą się zbyt powoli, co i rusz popełniając te same błędy. Dziś o świcie z pokoju zajmowanego obecnie przez królika usłyszałam dziwne „Szuru buru szuru buru”. Przetarłam więc zaspane oczy i udałam się w miejsce, skąd to „szuru buru” dobiegało, i ujrzałam królika usiłującego za wszelką cenę wcisnąć swe opasłe tułowie w szparę za biurkiem Mateusza, gdzie zostało jeszcze parę niepożartych kabli. Królik był pobudzony, uszy mu sterczały na wszystkie strony i musiałam się z nim porządnie siłować, żeby dał spokój z kablami. A przecież dwa ostatnie dni spędził osowiały, z nadpalonymi wąsami! Martwiłam się o niego, że prąd go poraził, kiedy przegryzał kable lampek, netbooków i diabli wiedzą czego jeszcze. Jak się jednak okazało, niewiele to nauczyło mojego podopiecznego. Westchnęłam więc nad bystrością jego umysłu i poszłam do pracy, a kiedy szłam na przystanek przypomniało mi się, że w środku nocy ktoś do mnie dzwonił, a ja – jako że spałam – tego telefonu nie odebrałam. Jak przyjechał autobus 517 postanowiłam się do tego wydarzenia ustosunkować:

„Co tam za interes miałeś do mnie w nocy? Czy przez pomyłkę dzwoniłeś, albo – nie daj Panie Boże – po pijaku?”

„Kocham Cię, ale – nie obraź się – to była pomyłka.”

„No to dobrze, że zdecydowałam się nie odbierać.”

„A gdybym konał i prosił o życie?”

„Ale na szczęście żyjesz. Następnym razem wezmę pod uwagę, że to może być sprawa życia lub śmierci.”

„Następnym razem nie będę ryzykował.”

A za oknami autobusu, mimo upału, padał rzęsisty deszcz.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz