Weekend minął nam na wycieczkach rowerowych, krótszych i
dłuższych, które jednak wszystkie się kończyły w świętym kręgu kamiennym, który
swego czasu władze naszej dzielnicy ustawiły obok jednego z placów zabaw przy
ulicy Dzieci Warszawy. To że przy placu zabaw i jeszcze przy kościele niedalekim
wzbudziło swego czasu protesty bardziej tradycyjnych mieszkańców. Mimo to jednak nie udało się im znieść kamiennego kręgu, który już od kilku dobrych lat dobroczynnie energetyzuje tych, którzy doń
przychodzą, a i tych co niechcący w pobliżu niego staną, nic nawet nie wiedząc, że jest w okolicy jakiś krąg.
Kosmiczna energia płynąca z owych narzutowych głazów bardzo mi się
przydała wobec nerwowej atmosfery wytworzonej przez NNa, który od czwartku uparcie
telefonicznie domagał się, żeby Mateusz mu przyniósł obrazek, który kilka dni
temu wykonał w szkole. Piaskowy i bardzo kolorowy obrazek przedstawia serce i motylka oraz kwiatek. Stoi u mnie na półce, zasłaniając zestaw ponurych płyt Interpolu.
- Dobrze, przyniosę – powiedział NN Mateusz siedząc po uszy
w pianie wypełniającej wannę, podczas gdy ja trzymałam nad głową telefon, by mógł rozmawiać i zwrócił się do mnie – mamo, muszę ten obrazek
zanieść tacie.
- Jak to? – zapytałam nie bez urazy – przecież mi go dałeś!
- Ale tata mówi, że mam jemu go dać – odparł rezolutnie
Mateusz po wyjściu z kąpieli, co stanowiło zaczyn do niewielkiej kłótni między
nami W trakcie tej kłótni ja powiedziałam, może nazbyt pochopnie, że nie
potrzebuję żadnego obrazka i jeśli chce może go zabrać, a Mateusz, że jednak woli, żebym go zatrzymała i nigdzie go nie zabiera, tylko czy aby na pewno pozwolę mu obejrzeć wieczorem mecz. Kłóciliśmy się
tak z wdziękiem, aż wreszcie Piotr z właściwą sobie pogodą ducha oznajmił, że w takim razie to on przyjmie
sporny obrazek. No i tak od słowa do słowa wreszcie jakoś się pogodziliśmy, a obrazek został na swoim miejscu.
Jednak następnego dnia napisał do mnie NN:
„Mateusz miał dla mnie jakiś prezent, który sam wykonał, ale
podobno nie chcesz go wydać, przykre....”
Odpisałam NNowi niezwłocznie: „Na obrazku, który jest
przedmiotem tego sporu napisane jest: „Kochana Mamo dziękujem za Twoją
miłość. Mateusz” (żebyś nie miał wątpliwości wysyłam Ci zdjęcie). Czy
chcesz, żeby Mateusz skreślił „Kochana Mamo” i napisał „Kochany
Tato”, a następnie przyniósł Ci obrazek?”. Ta korespondencja miała jeszcze dalszy swój, równie błyskotliwy ciąg. Mimo jednak jej dynamiki Ziemia jak kręciła się wokół Słońca, tak się kręci, Księżyc jak wędrował po nieboskłonie, tak wędruje, a święty kamienny krąg na Dzieci Warszawy – jak stał, tak i stoi.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz