poniedziałek, 4 czerwca 2012

Dwa koncerty pana Jerzego


Jak to mówią – od przybytku głowa nie boli. Pogoda nie jest przesadnie czerwcowa, ale mimo to udało nam się zrealizować pewne projekty plenerowe.

W sobotę w robotniczym Ursusie, to znaczy ściśle rzecz ujmując w amfiteatrze Czechowickiego parku między namiotami z kiełbasą, karkówką i watą cukrową odbyły się występy artystów. Trochę padało i wiało, ale też świeciło słońce. I właśnie kiedy przybyliśmy na miejsce występował jak zwykle elegancki pan Jerzy Połomski. Przed sporą i rozbawioną publicznością występował, do której i my żwawo dołączyliśmy. Potem, kiedy siedzieliśmy sobie rekreacyjnie na ławkach konferansjer wytypował Piotra do udziału w konkursie motoryzacyjnym i – w wielkich naszych emocjach – Piotr zdobył szereg atrakcyjnych nagród o charakterze motoryzacyjnym. I wtedy, przed mocno przerzedzoną i mało skoczną publicznością wystąpił zespół muzyczny Kobranocka, a potem już się zrobiło zimno, więc dalszego ciągu w amfiteatrze nie było (mimo kuszącej tam obecności Maleńczuka Macieja). I tak dobiegła końca sobota.

A w niedzielę już było ładniej i słoneczniej, i pojechaliśmy – za specjalnym zaproszeniem – na święto Uniwersytetu Trzeciego Wieku, zorganizowane na Torze Służewieckim. Jakaż była nasza radość, gdy na scenie ukazał się zgromadzonym seniorom (z przewagą pań w fantazyjnych kapeluszach) ponownie pan Jerzy! Brawurowo wykonywał on największe szlagiery ze swego bogatego repertuaru, ubarwiając je uroczą konferansjerką i ostatecznie zdobywając serce Mateusza, który do końca dnia (a potem także w nocy) nucił w skocznym rytmie: „Cała sala śpiewa z nami…” itd. Następnie miał miejsce konkurs na najbardziej udany kapelusz i Mateusz głośno żałował, że nie wzięłam w nim udziału, bo wtedy bez wątpienia zdobyłabym główną nagrodę – tj. pobyt w pięciogwiazdkowym hotelu w Kołobrzegu. A potem odbyły się wyścigi. Postawiliśmy na jednego konia, Mateuszowego faworyta, i wygraliśmy 6 zł 50 gr. I dalej toczył się dzień, a atrakcjom jego nie było końca…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz