piątek, 17 lutego 2012

Bal

W szkole, z okazji tłustego czwartku, odbył się karnawałowy bal maskowy. Były tańce, picie i jedzenie oraz urządzenie do wykonywania karaoke, piosenki Majki Jeżowskiej i Natalii Kukulskiej. A Mateusz wraz ze swoim przyjacielem, Kamilem wykonali całkiem brawurowo, znaną piosenkę Lady Pank Marchewkowe pole. Poza tym, jak to przy podobnych okazjach, dzieci biegały i krzyczały po szkolnym korytarzu wśród pękających co jakiś czas z wielkim hukiem balonów. Na koniec zaś cała klasa wykonała rytualny taniec dyskotekowy.
Niestety dla mnie na balu pojawił się także NN. Stało się więc też to, czego można było się po tej sytuacji spodziewać: Mateusz próbował pojednać zwaśnionych rodziców, potem zaś (kiedy mu się to nie udało) trochę stracił ochotę do zabawy, chodził od jednego z nas do drugiego i smutne to było. Smutne, złe i niepotrzebne. 


A potem dla utrwalenia konfliktu mieliśmy z NNem wieczorno-poranną (bo przeciągnęło się to do dzisiejszego ranka) wymianę korespondencji mailowej. Zgodnie ze swoimi epistolarnymi zwyczajami NN poinformował mnie, że wprawdzie urodziłam i wykarmiłam Mateusza, ale tylko ojciec może dać mu teraz szczęście, zabierając go z Warszawy do pięknej nowej szkoły pod miastem (być może) Poznaniem, gdzie jest 30 kółek zainteresowań, a przez okno widać jezioro, czy tam inny staw. Gdyby, twierdzi NN, Mateusz choć raz powiedział mu, że chce mieszkać ze swoją matką, to NN zaraz by się rozwiódł ze mną i taki stan rzeczy zaakceptował, ale tego NN rzekomo nie słyszał, więc nie przyjmuje do wiadomości. Za to, podobno, Mateusz już zaakceptował plan, że wyjedzie do tej nowej szkoły, będzie miał nowych kolegów itd. NN dał mi do zrozumienia, że jestem egoistką sprzeciwiając się wyjazdowi dziecka. Dowiedziałam się od niego, że - jak chcę mieszkać w tym samym mieście, co Mateusz - sama mogę się przynieść do Poznania i zostałam pouczona, że życie jest nieprzewidywalne.
Po tym wszystkim podjęłam decyzję, że nie będę już więcej z tą osobą korespondować ani mailowo, ani na papierze, ani nijak. W szczególności, że styl pisania ma irytująco zły, nie stosuje zasad interpunkcji i robi błędy ortograficzne. Ale nawet, gdyby nie robił, to bym już więcej nie chciała.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz