Mam nadzieję, że gorszy dzień w życiu już mi się nie zdarzy. Na rozprawę czekaliśmy ze dwie godziny. Nie do końca jest tak, jak piszą w poradnikach o sądach. W korytarzach osobie o przeciętnej inteligencji nie jest łatwo się pogubić, ale warto za to z takiej okazji ubrać się ciepło, bo raczej oszczędzają na ogrzewaniu. Te dwie godziny w zimnie i przedwieczornym półmroku na sądowym korytarzu minęły na kłótniach, wypominaniu sobie różności, niepotrzebnym puszczaniu nerwów i tak dalej. Ważnym zagadnieniem okazało się istnienie tego tutaj pamiętniczka, o którym NN myśli, że mu uwłacza i go obraża, a także parę innych rzeczy, o których nie chce mi się już nawet myśleć. Co się działo na sali rozpraw jest być może tajemnicą, więc daruję sobie szczegółowy opis przebiegu zdarzeń. Ale nie mogę się powstrzymać przed zapisaniem tego, że NN wystąpił w trakcie rozprawy o przyznanie mu opieki nad dzieckiem, a jako dowód w tej sprawie zaproponował zdjęcia świadczące, że słaba ze mnie opiekunka dla dziecka – miały być to fotografie brudnego kombinezonu i przetartych na kolanie spodenek Mateusza oraz źle odrobionego przez niego zadania. W końcu jednak ich nie pokazał, ale nie mam pojęcia dlaczego.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz