poniedziałek, 2 stycznia 2012

Nauka i praca (1)

- Ojej! Czemu ja zawsze muszę mieć tyle lekcji do odrobienia… – wzdycha ciężko Mateusz – I czemu Ty nie dostajesz żadnych prac domowych? – patrzy mi prosto w oczy, wyraźnie rozżalony.
- Jak to! – mówię – no może rzeczywiście lekcji mi nie zadają, ale przecież nie siedzę z założonymi rękami... I książkę muszę napisać... – zaczynam się tłumaczyć.
- Phi – wzrusza ramionami Mateusz – co to dla ciebie napisać książkę!? Dwa lata i napisane.
- O widzisz, dwa lata, to bardzo długo…
- Tfu tfu! Co ja gadam?! – woła mój rezolutny syn – nie dwa lata, tylko dwa miesiące. I książka gotowa! A ja będę odrabiał te lekcje, odrabiał, najpierw w podstawówce, potem w gimnazjum, potem w liceum i jeszcze może na studiach. Oj, mama, może ja już lepiej nie pójdę na te studia...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz