niedziela, 8 stycznia 2012

Nauka i praca (2)

- Przepisz to dyktando – mówię do Mateusza w niedzielny poranek. Wchodzę do jego pokoju, a on leży wśród pluszowych zwierząt z królikiem na piersiach i czyta na głos wiadomości o tundrze z encyklopedii dla dzieci. Królik słucha z zainteresowaniem.
-Gdy będę kierowcą metra, będę pracował 12 godzin: od szóstej do szóstej – powiada Mateusz ściskając królika.
- Tak? Acha – mówię.
- Ale czy metro jeździ w nocy? – patrzą na mnie uważnie – Mateusz i królik.
- Chyba, tak – odpowiadam z wahaniem, bo kiedy ja jeździłam nocnym metrem (?) – w soboty, w niedziele pewnie są nocne kursy.
- Oj, niedobrze – syn mój wyraźnie jest strapiony.
- Taka praca – mówię – jeśli będziesz motorniczym w metrze, będziesz musiał czasem pracować w nocy.
- Ale co na to moja żona? – pyta zafrasowany Mateusz.
- Jaka żona? – ja pytam.
- No przyszła żona; Gabrysia, albo Ala, albo … no może jakaś tam inna. Co ona na to?
- Nie wiem – odpowiadam zgodnie z prawdą.
- Hmm, to lepiej poszukam sobie jakiejś innej pracy – wzdycha.
- A na razie przepisz dyktando – poganiam go.
- Ale to trzeba całe przepisać i jeszcze te trzy słowa po 10 razy. To bardzo dużo, razem 30 słów. Uff . Pfff. A wiesz, że A. nie może się nawet zbliżać do laptopa i komputera?
- Jak to? Czemu? – pytam ze szczerą ciekawością.
- Bo dostał trzy zera z matematyki! – oznajmia Mateusz triumfalnie.
- To uważaj, żebyś ty nie dostał jutro trzech zer z polskiego – gderam – do roboty, do roboty.
- Nie ma takiej obawy, mamusiu – Mateusz się śmieje – moja pani nie stawia zer! – A królik leżący w jego ramionach spogląda na mnie z wyższością.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz