poniedziałek, 30 stycznia 2012

Labirynt


Minus 20 stopni, albo może nawet więcej. Słońce i niebieskie niebo. W poradnikach piszą, że korytarze sądowe są długie i kręte, i że trzeba mieć się na baczności, żeby się w nich nie zagubić. Mam chyba – co mi się niesłychanie rzadko przytrafia – atak adrenaliny na mózg. Obudziłam się nieco zbyt wcześnie i nie miałam żadnej chęci, żeby obrócić się na drugi bok i spać dalej. Podjęłam błyskawiczną interwencję w bójce Mateusza z królikiem. Wypiłam dwie kawy. I czuję teraz, że włosy na głowie stoją mi dęba. Mam podwyższoną tolerancję na zimno oraz na kofeinę. 


Łatwo to dziś na pewno nie będzie, ani przyjemnie, ani miło. G. powiedziała mi parę tygodni temu, żebym nie bała się rozprawy rozwodowej, bo mam praktykę w występach publicznych i z pewnością sobie poradzę. Teraz przychodzi mi jednak do głowy, że z całą pewnością rozwód jest gorszy niż obrona doktoratu, a w dodatku przy tej okazji nie ma co liczyć na to, że się od kogoś dostanie kwiatki.

1 komentarz:

  1. trzymaj się! będzie dobrze. jesteś wielka. i znasz się na sztuce.

    OdpowiedzUsuń